Jak się ubrać na sylwestra?
W związku z faktem, że sylwester jest najbardziej szaloną nocą w całym roku, obowiązują tu inne zasady, jeśli chodzi o strój. Panowie mogą zawsze wybierać (tylko) między dwoma zestawami: garnitur albo jeansy i odświętna koszula (chyba, że dany mężczyzna wybiera się na bal przebierańców – wtedy dopiero zaczyna się kłopot), natomiast panie mają ciężki orzech do zgryzienia: w sklepach aż roi się od sylwestrowych kreacji, więc zawsze pojawia się problem z wyborem tylko jednej… (zakupy zwykle zaczynają się już kilka tygodni przed nocą sylwestrową). Czym powinny się kierować panie podczas doboru stroju sylwestrowego?
Trzeba zacząć od tego, że w modzie sylwestrowej panuje całkowita dowolność i chaos (jednak chaos w pozytywnym znaczeniu tego słowa). Aby to wszystko uporządkować, trzeba pamiętać o 3 głównych zasadach: po pierwsze – oryginalność, po drugie – fantazja, po trzecie – szaleństwo (innych zasad brak!). Połączenie wszystkich trzech daje piorunujący efekt.
Podczas wyboru sylwestrowej kreacji trzeba przede wszystkim pamiętać o rodzaju przyjęcia, na które się wybieramy (wiadomo przecież, że inaczej wypada się ubrać na sylwestrowy bal maskowy, inaczej na tzw. imprezę pod chmurką, a jeszcze inaczej na zabawę w klubie), a także o tym, aby krój danej sukienki, spódnicy, czy bluzki, pasował do typu posiadanej przez nas figury – każda kobieta powinna przecież błyszczeć na sylwestrowym przyjęciu, a nie straszyć ludzi swoim strojem (choć wpadki ciągle się zdarzają…).
Kobiece kreacje sylwestrowe są co roku odważniejsze i co roku przyprawiają o zawrót głowy oraz szybsze bicie serca coraz większe rzesze mężczyzn. Królują tu bowiem błyszczące materiały, duże i oryginalne dekolty, a także buty na wysokich obcasach. Dodatkowo, uroku kobiecym strojom dodają fryzury i makijaże – jeśli jednego z tych elementów brak, strój wydaje się niepełny…
Czym byłaby jednak suknia sylwestrowa (lub inna sylwestrowa kreacja) bez kolczyków, łańcuszków, wisiorów, bransolet, torebek, broszek i rękawiczek? Bardzo ważną rolę odgrywają więc też wszelkiego rodzaju i kształtu dodatki. Oczywiście z dodatkami jest tak, że jeśli ich nie ma to jest źle, ale jeśli jest ich za dużo to też niedobrze – trzeba więc znaleźć arystotelesowski „złoty środek”, aby nie wyglądać zbyt ubogo lub po prostu śmiesznie.
